Organy mowy (poza krtanią) – czym tworzę dźwięk?

Wiemy, że są różne dźwięki w języku angielskim. Wiemy też czym mówimy (no przecież ustami, nie?) i jest to dla nas oczywiste, ale czy na pewno na ustach się kończy filozofia mówienia i produkcji dźwięków? Nie. I teraz wkraczam ja oraz Peter Roach! A raczej ja korzystająca z jego książki ”English Phonetics and Phonology”.

Wszystkie dźwięki, które wydobywają się z naszych ust są wynikiem skurczów najróżniejszych mięśni. Wszystko zaczyna się nie od ust, a od mięśni w klatce piersiowej, których używamy podczas oddychania. Mięśnie te, wytwarzają przepływ powietrza, który jest potrzebny do (prawie) wszystkich dźwięków mowy. Natomiast mięśnie krtani (”larynx”) tworzą wiele zmian w przepływie powietrza pomiędzy klatką piersiową, a ustami. Gdy powietrze minie już krtań, przechodzi przez tzw. drogę głosową (”vocal tract”) kończącą się na nozdrzach (”nostrils”) oraz ustach (”mouth”). Warto od razu wspomnieć, iż część składająca się z ust nazywana jest jamą ustną (”oral cavity”), a część prowadząca do nozdrzy – jamą nosową (”nasal cavity”).

Przez usta oraz przez nozdrza powietrze opuszcza nasze płuca. Jak widać ogromna ilość mięśni zaangażowana jest w proces powstawania dźwięku, który wydaje się nam tak podstawowy i prosty. Te same mięśnie mogą powodować zmiany w kształcie drogi głosowej! By zrozumieć jak powstaje dźwięk, trzeba zrozumieć wszystkie części drogi głosowej. Części te, nazywane są narządami artykulacji lub krócej – artykulatorami (”articulators”). Natomiast dziedzina, która się zajmuje artykulatorami nazywana jest fonetyką artykulacyjną (”articulatory phonetics”).

To jakie mamy te narządy artykulacji? Takie jak na nabazgranym (i troszkę krzywym za co przepraaaaaaaaaaaaszam) przeze mnie obrazku.

articulators

Czy trzeba je opisywać dokładniej? Oczywiście, że tak, bo wiele się za nimi kryje!

Gardło (”pharynx”) można porównać do rurki zaczynającej się zaraz nad krtanią. U kobiet ma ona około 7 cm, a u mężczyzn około 8. Górna część gardła dzieli się na dwie części – jedna część jest tyłem jamy ustnej, a druga początkiem jamy nosowej.

Podniebienie miękkie (”soft palate” lub ”velum”) zezwala powietrzu przechodzenie przez nos oraz usta i nie tylko z tego powodu jest ważne. Podczas oddychania podniebienie miękkie ułożone jest tak jak na ilustracji, natomiast podczas mowy jest ono uniesione by powietrze nie uciekało przez nos. Podniebienie miękkie jest jednym z artykulatorów, którego możemy dotknąć językiem. Kiedy produkujemy takie dźwięki jak k lub g, język jest w kontakcie z niższą częścią podniebienia miękkiego, a dźwięki te są tylnojęzykowe (”velar”).

Podniebienie twarde (”hard palate”) ma gładką, zakrzywioną powierzchnię, którą możemy dokładnie wyczuć językiem. Spółgłoska wytworzona przez język dotykający podniebienia twardego nazywana jest spółgłoską podniebienną (”palatal”) i jest nią j.

Wał dziąsłowy (”alveolar ridge”) piękną nazwą w języku polskim niestety nie grzeszy, ale nadrabia bardzo istotną funkcją. Wał dziąsłowy znajduje się pomiędzy górnymi przednimi zębami, a podniebieniem twardym i również możemy wyczuć go językiem. Jego powierzchnia jest twarda i pokryta małymi wałeczkami. Dźwięki wytwarzane poprzez dotknięcie językiem wału dziąsłowego to t, d oraz n nazywane są dziąsłowymi (”alveolar”).

Język (”tongue”) to zdecydowanie numer jeden wśród narządów artykulacji, ponieważ może się przemieszczać w różne miejsca jamy ustnej i może zmieniać swój kształt. Język podzielony jest na pięć części: koniuszek lub czubek (”tip”), przednia część (”blade”), środkowa część (”front”), tylna część (”back”) oraz trzon języka (”root”). Polskie odpowiedniki tych części są chyba zakazane w internecie więc musiałam się nieźle naszukać i napytać znajomych polonistek, ale jakoś to wygląda. 🙂

Do artykulatorów zaliczamy także.. zęby (”teeth”). Wyróżniamy zęby górne (”upper teeth”) oraz zęby dolne (”lower teeth”). Jak wiemy zęby znajdują się na przodzie, zaraz za wargami. Moja ilustracja pokazuje jedynie po jednym ząbku, a w rzeczywistości zęby mogą się kończyć przy podniebieniu miękkim. Język dotyka górnych zębów podczas sporej ilości dźwięków. Dźwięki powstające poprzez kontakt języka z przednimi zębami są zębowe (”dental”) i są nimi ð oraz θ (nazywane przez wielu jajkiem niespodzianką).

Ostatnim artykulatorem są wargi, które mogą przybierać przeróżne kształty. Składają się z wargi dolnej (”lower lip”) oraz górnej (”upper lip”). Możemy je ścisnąć by wypowiedzieć dźwięki p, b. Możemy je również przycisnąć do zębów i wypowiedzieć f oraz v. Natomiast jeżeli je zaokrąglimy możemy wypowiedzieć u:. Gdy dźwięk powstaje samymi ustami to jest on dwuwargowy (”bilabial”), a gdy usta współpracują z zębami to powstają dźwięki wargowo-zębowe (”labiodental”).

A co ze szczękami, nosem i jamą nosową? No tak. Szczęki (”jaws”) czasami także nazywane są narządami artykulacyjnymi, lecz nie są one takie same jak inne artykulatory, ponieważ nie wchodzą one w kontakt z innymi artykulatorami. Natomiast nos (”nose”) oraz jama nosowa (”nasal cavity”) są także niezwykle istotne przy produkcji dźwięków, lecz nie możemy nimi zbyt wiele zrobić. Oczywiście istnieją spółgłoski nosowe (”nasal”) takie jak m oraz n, lecz nie można opisać nosa oraz jamy nosowej tak jak opisane zostały inne narządy artykulacyjne.

Okej, a dlaczego wymieniłam wszystkie organy mowy i tak niegrzecznie ominęłam krtań? Cóż.. Krtań (”larynx”) jest również narządem artykulacyjnym i wymaga o wiele więcej uwagi. Krtań jest artykulatorem bardzo niezależnym więc grzechem byłoby dodanie jej do tej listy i niepoświęcenie jej osobnego wpisu.

25 myśli w temacie “Organy mowy (poza krtanią) – czym tworzę dźwięk?

  1. ~Andrzej Rawicz (Anzai) pisze:

    Bardzo fachowo to opisałaś i od razu przypomniały mi się wykłady z podstaw biomedycznych. Miałem być psychotronikiem, ale skończyło się na studiach elektronicznych i psychologicznych (psych. wychowawcza). Musiałem się wytłumaczyć, bo po przeczytaniu tego b. interesującego postu od razu wróciłem do tytułu, zastanawiając się nad różnicami pomiędzy organami mowy, a tworzeniem dźwięków. To prawda, że „wszystko zaczyna się od przepływu powietrza”, ale – tak jak np. w instrumentach dętych – powietrze, oraz różne narzędzia do wytwarzania dźwięków to tylko instrumentarium. Prawdziwa mowa, tak jak muzyka powstaje nie tylko w mózgu, czy nawet w naszym umyśle, ale jest pochodną naszej kultury, światopoglądu, ogólnej wrażliwości, itp. cech. I dopiero współistnienie tych wszystkich elementów powoduje, że wytwarzanie dźwięków staje się sztuką umożliwiającą maksymalne przekazanie różnorodnych treści.
    Wiem, po belfersku skomplikowałem, ale miałem nadzieję skłonić Cię do napisania postu o tym jak nasza mowa może się zmieniać w przypadku różnych dolegliwości psychofizycznych (np. JP2).
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

    • Martynka pisze:

      W 100% się zgadzam! Ja patrzę na mowę głównie z fonetycznego punktu widzenia, ale z pewnością poszukam informacji na temat zależności między mową, a dolegliwościami psychofizycznymi. Nie wiem czy posiadam odpowiednią wiedzę by móc pisać na ten temat – poszperam, poczytam i na pewno dowiem się czegoś nowego!
      Pozdrawiam serdecznie oraz dziękuję za piękny i belferski komentarz, M.

      Polubienie

  2. ~jotka pisze:

    O przydatności każdej z tych części przekonałam się, gdy pod silnym znieczuleniem wykonano mi w ustach zabieg chirurgiczny. Przez kilka godzin nie mogłam mówić, nawet picie sprawiało trudność…

    Polubienie

    • Martynka pisze:

      Mam nadzieję, iż nie było to nic poważnego i wszystko się dobrze skończyło. 🙂 To bardzo delikatne i wrażliwe okolice, o które naprawdę należy dbać.
      Pozdrawiam serdecznie, M.

      Polubienie

    • Martynka pisze:

      Dziękuję! Ja z organami mowy miałam do czynienia na fonetyce, różnych gramatykach i podczas emisji głosu. 🙂 Do śpiewania się nie nadaję, ale gadać lubię. 😀
      Pozdrawiam serdecznie, M.

      Polubienie

  3. ~L.B. pisze:

    Łoł, trochę biologicznie się zrobiło i pamiętam też, że na polskim coś takiego było ;D. Zrozumiale i obrazowo. No, super obrazek. 😉 Czekam na wpis o krtani. Pozdrawiam. 😉

    Polubienie

  4. ~Haniamrok pisze:

    No, to sobie powtórzyłam. I pomyśleć, że 40 lat temu sama prowadziłam zajęcia z fonetyki ze studentami II roku rusycystyki. To – jakby w poprzednim życiu. A teraz poznałam nazwy po angielsku. A od sprawności naszych warg i języka zależy poprawność wymowy w każdym języku. A te organy można gimnastykować i czasem trzeba, zwłaszcza w młodym wieku, kiedy dzieci uczą się mówić . Jest wiele ćwiczeń i cała dziedzina wiedzy – logopedia (ćwiczyły moje dzieci i wnuki ) 🙂 . Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    • Martynka pisze:

      Pamiętam takie ćwiczenia z przedszkola. Oblizywanie warg, liczenie zębów językiem i mnóstwo innych. 🙂 Zawsze czekam na komentarz od Ciebie, bo wiem, że dowiem się czegoś nowego!
      Buziaki, M.

      Polubienie

  5. ~Adam pisze:

    Bardzo naukowo i czytelnie 🙂 czegoś można się dowiedzieć więcej i w dodatku po angielsku jeszcze 🙂 czekam na kolejne wpisy!
    A teraz żegnam bo pora już późna 🙂

    Pozdrawiam

    Polubienie

    • Martynka pisze:

      Niezwykle miło mi to słyszeć!
      Wpis o krtani.. powinien.. pojawić się do miesiąca. 🙂 Przynajmniej takie są plany i zamysły! Natomiast po organach mowy przejdziemy do czegoś lżejszego i przyjemniejszego, bo przecież nie samą wiedzą i terminologią człowiek żyje!
      Pozdrawiam serdecznie, M.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s